Trynidad – Playa Ancon
PODRÓŻNIK: Ewa, WYPRAWA: Kuba: w poszukiwaniu salsyZa 2 CUC od osoby, razem z uroczą Francuzką poznaną na nieistniejącym przystanku autobusowym, jedziemy w kierunku plaży, na której zamierzamy byczyć się przez cały dzień.

Już 05 września pojawi się nowy wpis:
"Świątynia Czarownika i El Castillo"
Za 2 CUC od osoby, razem z uroczą Francuzką poznaną na nieistniejącym przystanku autobusowym, jedziemy w kierunku plaży, na której zamierzamy byczyć się przez cały dzień.
O jakie było moje zdziwienie, kiedy wjeżdżałyśmy do Trynidadu i nagle zobaczyłam za oknem autobusu kobietę, która na kawałku tektury miała wypisane imiona całej naszej trójki. Wybudziłam dziewczyny tekstem: ,,Chyba mamy zapewniony nocleg w Trynidadzie”.;) Jak się chwilę później okazało, właścicielka casa particular, u której stacjonowałyśmy w Santiago zadzwoniła do swojej znajomej w Trynidadzie, że jedziemy i nie mamy zarezerwowanych noclegów. Działa to na takiej właśnie zasadzie: polecenia.:)
Jet – lag, ciemna noc, kłopoty z miejscem noclegowym. Takie niedogodności na samym początku, nie wróżyły niczego niedobrego. Starałyśmy się jednak nie nastawiać negatywnie, bo przecież urlop, wypoczynek…wszystko przed nami.:)
Miało być ciepło, miałyśmy odpocząć po ciężkim roku, spędzić miło czas i potańczyć salsę. Obok tego zobaczyć jedną z przepięknych wysp karaibskich, o której do tej pory wyłącznie czytałyśmy