Mihintale: świątynia z drzewem mango w tle

Niedaleko Anuradhapury znajduje się miejsce godne odwiedzenia. Dojazd jest prosty, bo publicznym autobusem. Zajmuje niecale pół godziny. Krótki spacer kiedy kierowca wysadzi nas na przystanku i możemy zacząć liczyć schody. Tak, Sri Lanka to miejsce, gdzie często trzeba wchodzić po schodach do różnych świątyń, żeby je zwiedzić.

Po dniu spiekoty i pełnego słońca w żadnym wypadku nie przeszkadzało nam, że tego dnia trochę padało i mżyło. Mi nie przeszkadzało oczywiście do czasu kiedy chciałam zrobić jakieś zdjęcia.

Kompleks w Mihintale to nie jedna, a kilka świątyń. Dagoba i skała na którą trzeba się trochę wspiąć, żeby doświadczyć widoków o których mowa w każdym opisie tego miejsca. W drodze do tego miejsca, zastanawiałam się jak to jest zorganizowane, bo ciężko to było wywnioskować z opisów w przewodniku. Wchodzi się po schodach, a co jakiś czas pojawia się ścieżka w prawo lub lewo i nowe schody prowadzą do nowej świątyni. W przewodniku napisano, że schodów jest 1843, ale kto by to liczył? Pomylić się i wracać z powrotem? Można też, jak to robią zorganizowane wycieczki, podjechać całkiem blisko i ominąć jakąś połowę schodów. Wspinaczka nie jest ciężka. Warto sie przejść.

Historia Mihintale jest pewnie jedną z ważniejszych w kontekście buddyzmu lankijskiego. To do tego miejsca, król panujący w dawnych czasach w Anuradhapurze, wybrał się na polowanie i został zaczepiony przez syna wielkiego władcy buddyjskiego. Ten przetestował, że król jest mądry i byłby godnym wyznawcą buddyzmu. Nawrócił go więc i odtąd miejsce to uznawane jest za zaczątek buddyzmu.

W części centralnej znajduje sie klasztor, pięknie położony posąg Buddy, skała zwana „skałą medytacji” i dagoba – miejsce, w którym wyznawca spotkał króla i usłyszał zagadkę Zwiedzanie to wchodzenie na każde z tych miejsc, krótka jego historia i zejście. W miejscu tym spotkamy mnóstwo lankijczyków.

Poniższe rady mogą Ci się przydać
1. Warto pojechać z Anuradhapury z New Bus station autobusem publicznym i powiedzieć kierowcy dokąd jedziemy. Wtedy wysadzi nas niedaleko wejścia na schody.
2. Warto przejść trasę od samego dołu i nie jechać, żeby ją skrócić. Schody nie są aż tak męczące.
3. Z wejściem na „skałę medytacji” należy rozważyć dobre obuwie. Skała jest trochę stroma, a kiedy trochę popada robi się ślisko. Dla mnie było to trochę ciężkie wejście, bo lankijczycy nie mają świadomości zagrożenia w takich sytuacjach. Nie zwracają uwagi na to, że ktoś shodzi i jest ślisko, zwyczajnie wchodzą i dopiero kiedy spotkają się w kimś na drodze zastanawiają się jak sę minąć. Oczywiście są sytuacje, że sie zwyczajnie nie da.:) Pomijam fakt, że wprowadzają tam dzieci. Byłam świadkiem jak dziewczynka poślizgnęła się i zrobiło sie naprawdę niebezpiecznie. Rodzice jakoś szalenie się nie przejęli, bo to przecież skała medytacji i trzeba na nią wejść. Ale Azja to inny stan umysłu.

Nocleg
Wycieczka była side tripem z Anuradhapury, gdzie spaliśmy w Milano Tourist Rest

Jak, czym, skad i za ile
Tuk tuk z hotelu na stacje 100 lKR.
Autobus publiczny z Anuradhapury z nowej stacji autobusowej za 30.00 LKR za osobę

 

Autor: Ewa

Humanistka z wykształcenia, pracownik branży lotniczej, pasjonująca się relacjami międzyludzkimi, poznawaniem nowych kultur, islamem i fotografią. Co jakiś czas pakuje plecak i jedzie tam, dokąd ciągnie ją serce. Kiedyś dostała propozycję dołączenia do ekipy koleżanek wybierających się do Ameryki Południowej i to wystarczyło, by złapała bakcyla podróżowania. Lubi być blisko ludzi i ich życia. Współtwórczyni tego bloga.

Udostępnij ten post na:

1 Komentarz

  1. Tyle schodów! To byłby dla mnie idealny trening :-D Piękne zdjęcia, czerń i biel dodają im tajemniczości

    Napisz odpowiedź

Zostaw odpowiedź