Nasz optymalnie dwutygodniowy plan na Sri Lankę

Plan na Sri Lankę? Jaki plan? Zbieraliśmy się do tego wyjazdu na Sri Lankę jak przysłowiowy pies do przysłowiowego jeża. Głównie z mojego powodu. Jeszcze przedwczoraj miałem w firmie na maksa rozgrzebane trzy projekty, których deadline’y są do końca grudnia. Na szczęście wczoraj jeden praktycznie został zakończony, drugi jest na dobrej drodze do szybkiego zamknięcia, a i trzeci wygląda na w miarę ogarnięty.  Jeszcze dwa dni temu była duża szansa, że po prostu nigdzie nie pojadę, a święta spędzę przy komputerze, jak pięć lat temu. 

Nie nastawiałem się na ten wyjazd, więc nie robiłem żadnego planu. Podpytałem tylko przez maila przy okazji wymiany życzeń świątecznych o tę całą Sri Lankę poznaną w Indiach Hiszpankę… sorry, Baskijkę!… która spędziła na Cejlonie miesiąc i niby czegoś tam się dowiedziałem. Głównie tego, że na południu wyspy są słabe miejsca do nurkowania, co już w ogóle zniechęciło mnie do wyjazdu. :( Na szczęście Ewa była bardziej zdeterminowana. Ja właściwie teraz, pisząc tego posta, na bieżąco poznaję „nasz” (cudzysłów zamierzony) plan. A ten wygląda następująco:

Lecimy z Warszawy przez Dohę w Katarze. Będzie okazja zwiedzić nowe lotnisko Hamad International, choć nie mamy za wiele czasu na przesiadkę. Na Sri lance lądujemy właściwie w Negombo. Ewa uparła się, żeby zobaczyć tamtejszy słynny targ rybny. W sumie liczę na pierwsze owoce morza, takie świeżo złowione, jak w Kochi. ;)  W Colombo mamy zamiar spotkać się (spontanicznie) z kanadyjskimi znajomymi. Stolicy zwiedzać nie będziemy. Zrobimy to na powrocie.

Z Colombo pociągiem dostaniemy się do Anuradhapury, historycznej stolicy państwa syngaleskiego i jednego z trzech miejsc tzw. Cultural Triangle. Pozostałe dwa to Sigirija, tzw. Lwia Skała z ruinami fortecy z V wieku n.e; oraz Pollonaruwa, kolejna starożytna stolica Cejlonu, pełna wpisanych na listę UNESCO zabytków. W okolicach Anuradhapury zwiedzimy kompleks 80 jaskiń w Dambulli, podobny do tego w Ajancie, z wykutymi w skale świątyniami i posągami Buddy z I wieku p. n. e. Kolejna miejscowość to Mihintale i biała dagobana szczycie góry.

Jeśli uda nam się wyrobić czasowo – co okaże się na miejscu –  to na wschodnim wybrzeżu popłyniemy na Pigeon Island, zanurkować i poleżeć na plaży. Przy okazji zwiedzimy portowe miasto Trincomalee.

Stamtąd autobusem jedziemy do górzystego centrum wyspy, do Kandy, by zwiedzić świątynię z relikwią zęba Buddy i ogród botaniczny. Kolejnymi miastami na naszej drodze przez Hill Country będą Nuwara Eliya, a także Ella i Haputale, gdzie zejdzie nam chwila. W Horton Plains liczymy na trekking do wodospadu Baker’s Falls i przepaści World’s End. Dzikie słonie zobaczymy w parku narodowym Udawalawe. Za to Lipton’s Seat to podobno najpiękniejsze na Sri Lance plantacje herbaty. Tu zapewne zastanie nas Sylwester.

W Nowym Roku zjeżdżamy na południe. Zbazujemy się gdzieś pomiędzy Tangale a Hikkaduwa (może w Mirissie albo Unawatuna?). Mam nadzieję, że uda mi się wynająć Royal-Enfielda i pojeździć wybrzeżem jak na Goa. I na południu właśnie zakończymy naszą świąteczno-sylwestrową wyprawę, jakoś przed 10. stycznia.

 

Autor: Tomek

Politolog i dziennikarz z wykształcenia, konsultant biznesowy z zawodu, podróżnik z zamiłowania. Zarządza agencją konsultingową Ancla Consulting specjalizującą się w dotacjach unijnych dla przedsiębiorców, wykłada geografię polityczną na Uniwersytecie Ekonomicznym w Krakowie. Wszystkie wolne chwile wykorzystuje na podróże, a zdjęcia i relacje z nich zamieszcza na tym blogu.

Udostępnij ten post na:

Zostaw odpowiedź