Jak zapamiętać nazwy miejsc które odwiedzamy?

Nie wiem, czy też tak macie, ale ja lubię ten moment, kiedy tworzę plan i wiem, że pojadę do jakiegoś miejsca, ale jeszcze nie potrafię z głowy go nazwać. Było tak z Anuradhapurą. Drugim takim miejscem była Polonnaruwa. Dopiero jak kilka razy powtórzysz lokalnym zaciekawionym osobom, dokąd się wybierasz, oni Cię ze trzy razy poprawią, a Ty nauczysz się wymawiać dobrze słowo miejsca do którego jedziesz – dopiero wtedy możesz brylować wśród znajomych po powrocie. Jeszcze lepszym sposobem jest takie miejsce odwiedzić i spędzić w nim trochę czasu. A w Polonnaruwie nie było to ciężkie. Same ruiny są tak pięknie wkomponowane w krajobraz, że aż miło się zwiedza. A jest tam co zwiedzać!

Polonna-co?
Polonnaruwa, kolejna po Anuradhapurze stolica Cejlonu. Podobnie jak w poprzednim miejscu, zaskakuje tutaj rozmach, nie tylko powierzchniowy, ale i architektoniczny. Sposób rozbudowy miasta i jego skrzętne zaplanowanie widać na pierwszy rzut oka. To niesamowite jak wiele wieków temu ktoś pomyślał o tym, żeby letnia rezydencja znajdowała się nad wodą, a spora część świątyń został ukryta wsród drzew, w ich cieniu. Pełno tutaj świątyń, parkowych zabudowań, ścieżek pomiędzy miejscami do zwiedzania, którymi łatwo dotrzeć wszędzie. Opisywane jest zresztą jako miasto-ogród i dziś nawet można to zobaczyć.

Co warto zobaczyć?
I tutaj mogę się tylko odnieść do galerii poniżej. Najbardziej popularne wśród turystów są ruiny pałacu królewskiego położonego centralnie i zespół świątyń, zwany czworokątem świątynnym. W tym zespole znajdują się jedne z lepiej zachowanych zabytków na Sri Lance. Ja uważam jednak, że warto zapuścić się też gdzieś po drodze, gdzie nie zatrzymały się inne tuk-tuki czy rowery. W zachodniej części miasta znajduje się piękne jezioro, tuż obok wielkiego posągu Buddy. Nas zastał tam deszcz, który potrafił zlać tak dobitnie, że jezioro oglądaliśmy w szybkim biegu.

Czy wystarczy zobaczyć jedno ze starożytnych miast?
Są dwa i pytanie czy jedno nie wystarczy? Moim zdaniem nie. Różnią się od siebie zdecydowanie. Anuradhapura, tam można mocno odczuć religijne znaczenie miasta, bo po dziś dzień tłumnie udające się tam pielgrzymki wiernych i miasto żyje w tym rytmie. Choć w Polonnaruwie też zdejmujemy obuwie, widać, że jednak znaczenie religijne tego miasta jest trochę mniejsze. W popularnych miejscach widać grupy wycieczek, nastawione raczej na poznanie architektury i zrobienie zdjęć. Jeśli dziś miałabym wybrać jedno to zdecydowanie poleciłabym Polonnaruwę, bo powierzchnia miasta jest zdecydowanie mniejsza, więc przemieszczanie się nie zajmuje tyle czasu. A po drugie, zabytki są w lepszym stanie. Oprócz tego warto zobaczyć Shiva Devale, świątynia zbudowana w całości z kamienia, ale w zasadzie zachowana prawie w 100%. Rankot Vihara, to 54 metrowa dagoba. Największa w mieście, a czwarta co do wielkości na Sri Lance. Obok wielkiego posągu Buddy Lankatilaka, znajduje się dagoba Kiri Vihara, piękna biała, na tle zielonych drzew. Gal Vihara, to był nasz ostatni punkt, a tam zobaczyliśmy posągi Buddy w świetnej kondycji.


Poniższe rady mogą Ci się przydać

  1. Warto dojechać do miasta tak, żeby być tam wieczorem, albo przed południem. My zaczynaliśmy ok. 13:00 i spokojnie wystarczyło nam czasu na zobaczenie wszystkich miejsc, które chcieliśmy. Wprawdzie korzystaliśmy z tuk-tuka, ale rowery i skwar oraz słońce cały dzień to nie dla nas.
  2. Jest tam sporo komarów. Warto zabrać dobry repelent. Moskitiery są raczej wszędzie, ale my i tak zabraliśmy swoją na wszelki wypadek, bo te na stanie hosteli były czasem dziurawe.:D

Nocleg
Samudra Guesthouse 1.600 LKR za pokój

Jak, czym, skad i za ile
Autobus publiczny z Sigiryi do Inamaluwa Junction 2x 40.00 LKR
Autobus do Polonnaruwy 2×80.00 LKR
Tuk tuk na pół dnia zwiedzania tam gdzie nam się spodobało 1.500 LKR

Autor: Ewa

Humanistka z wykształcenia, pracownik branży lotniczej, pasjonująca się relacjami międzyludzkimi, poznawaniem nowych kultur, islamem i fotografią. Co jakiś czas pakuje plecak i jedzie tam, dokąd ciągnie ją serce. Kiedyś dostała propozycję dołączenia do ekipy koleżanek wybierających się do Ameryki Południowej i to wystarczyło, by złapała bakcyla podróżowania. Lubi być blisko ludzi i ich życia. Współtwórczyni tego bloga.

Udostępnij ten post na:

1 Komentarz

  1. Bardzo ciekawy blog, inny niż pozostałe blogi podróżnicze :)

    Napisz odpowiedź

Zostaw odpowiedź