Negombo: targ rybny numer jeden i dwa

Negombo to miasteczko na północ od Colombo i w zasadzie z lotniska bliżej jest właśnie tutaj, a nie do stolicy Sri Lanki. Jest dość rozłożyste i wyznaczyć w nim można dwie strefy: miasto Negombo i dystrykt Negombo Beach. Większość fajnych opcji noclegowych jest oczywiście w okolicach plaży, jednak mnie bardziej interesował targ rybny, który znajduje się mieście. Jak się w ciągu zwiedzania okazało, są dwa.

Krótko i na temat: co to za miasto i dlaczego znalazło się na liście naszego zwiedzania?
Miasto wędrowało z rąk do rąk, najpierw utracili je Portugalczycy na korzyść Holendrów. Później odzyskali je z powrotem, aby w końcu trafiło ono bez większych problemów w ręce Brytyjczyków. Z czasów panowania holenderskiego można dziś jeszcze zobaczyć piękny kościół pod wezwaniem św. Marii i pozostałości fortu, gdzie tylko data na bramie i wieża przypominają o funkcji tego miejsca. W czasach holenderskich miasto było wielkim potentatem cynamonowym.

Warto bowiem wiedzieć, że Sri Lanka, zanim rozpoczęła produkcję herbaty, na skalę masową uprawiała kawę. Brytyjczycy rozpoczęli ten przemysł. Niestety, jakaś zaraza zjadała kawę i zniszczyła ostatecznie całe uprawy. Wtedy długo zastanawiano się, jakimi uprawam się zająć i na chwilę był to cynamon. Dopiero potem Brytyjczycy rozkręcili tu na całego uprawy herbaty i jej sprzedaż na cały świat.

Wracając do powodu, z jakiego ja chciałam odwiedzić  to miasto, był on prozaiczny, bo chodziło o targ rybny. Pierwszego dnia okazało się, że są dwa i jeden zobaczyliśmy zaraz po przylocie, a na drugi wybraliśmy się następnego dnia, bo trzeba nań wstać w okolicach godziny 6 rano. Z racji tego, że nasze dni i noce zostały już wcześniej mocno zaburzone w powodu chęci dostania się na Sri Lankę jak najszybciej, nie był to żaden problem, tego pierwszego czy drugiego dnia.

Pierwszy targ rybny
Nocleg wybraliśmy sobie dokładnie naprzeciwko tego targu. Zostawiliśmy bagaże w pokoju, szybki prysznic i na plażę, bo widać było jeszcze spory ruch. To miejsce, niedaleko fortu i laguny, jest bardziej miejscem, gdzie ryby najpierw się łowi, później oporządza i suszy, a następnego dnia sprzedaje. Słońce teraz jest na tyle mocne, że ryby w ciągu dnia wysychają i są gotowe do transportu i wywozu na rynek.

Pierwszy raz widziałam takie połacie różnorodnych ryb porozkładane na specjalnych podkładach z wyplecionego sznurka. Duże małe, z oczami lub bez, mięso jasne i ciemne. Oprócz kobiet zajmujących się rozkładaniem ryb na matach, widać było jeszcze rybaków przy pracy, którzy rozwijali sieci, żeby były gotowe na nocny połów.

W innym miejscu mogliśmy zobaczyć, jak marynuje się ryby w plastikowych beczkach: warstwę ryb zasypuje się płatami soli i na górze przykrywa folią i dociska piaskiem. Pojęcia nie mam, czy to będzie smakować jak nasze śledzie. Na miejscu można również zakupić świeże krewetki, tuńczyki, mieczniki czy kałamarnice. Gdyby tak mieć tutaj dostęp do kuchni…

Drugi targ rybny
Tutaj historia jest krótka. Pojechaliśmy tam w niedzielę, a w niedzielę ten targ jest nie tyle nieczynny, co nie działa pełną parą. Sprytny kierowca tuk-tuka powiedział nam o tym dopiero, kiedy dojechaliśmy na miejsce i skasował nas za transport. Cwaniak…
A że Negombo i jego okolice to głównie społeczność chrześcijańska, więc niedziela to nie jest dzień pracy.

Zatem galeria tylko z pierwszego targu, ale mam nadzieję, że wystarczająco oddaje urok tego miejsca. Swoją drogą, zapachu nie chciałabym oddawać. :D

Ktoś z Was odwiedził podobne miejsce?

Poniższe rady mogą Ci pomóc

  1. Warto tutaj zacząć swój pierwszy kontakt ze Sri Lanką, bo miasteczko znajduje się bliżej lotniska, polecane zatem na początek, jak i na koniec podróży.
  2. Przede wszystkim warto spać w okolicy targu rybnego, bo stąd na piechotę można zobaczyć ten na brzegu z suszącymi się rybami.
  3. Drugi targ, gdzie można dojechać za 100 LKR otwarty jest w każdy dzień, z wyjątkiem niedzieli. Zabrakło nam tej informacji z przewodniku. A Negombo to w większości chrześcijańska społeczność, która szanuje dzień święty i nie pracuje w niedzielę.

Nocleg
New Rest House – 2800 LKR za dwójkę i zupełnie nie warte tej ceny.

Jak, skąd, czym i za ile dojechaliśmy?
Z lotniska najpierw tuk -tuk za 150 LKR na stacje autobusową, a póżniej autobusem publiczny nr 240 do Negombo
2x 22.00 LKR

Autor: Ewa

Humanistka z wykształcenia, pracownik branży lotniczej, pasjonująca się relacjami międzyludzkimi, poznawaniem nowych kultur, islamem i fotografią. Co jakiś czas pakuje plecak i jedzie tam, dokąd ciągnie ją serce. Kiedyś dostała propozycję dołączenia do ekipy koleżanek wybierających się do Ameryki Południowej i to wystarczyło, by złapała bakcyla podróżowania. Lubi być blisko ludzi i ich życia. Współtwórczyni tego bloga.

Udostępnij ten post na:

Zostaw odpowiedź