Dlaczego Indonezja stała się jednym z moich ulubionych krajów?

Zadaję sobie to pytanie, odkąd zauważyłam, że w opowieściach o różnych sytuacjach, które miały miejsce podczas wyjazdów, właśnie do tego kraju najczęściej się odnoszę. Takie niby nic, ale jak zaczynam to robić już tak mocno podświadomie to mnie to zastanawia.
Bo jakby się tak naprawdę zastanowić? Tak na serio?


I po co mi to?
I po co mi ta Indonezja? I trzeba się nad tym zastanowić, bo pierwsze wrażenia jakie przychodzą mi teraz do głowy to: cholerny upał i skwar. Za każdym razem kiedy tam jadę, ta sama myśl pałęta mi się po głowie jak tylko poczuję powietrze: „Naprawdę nikt mnie tutaj siłą nie wyciągnął? Ja tak sama z siebie? Na ten upał?”

Czapka z daszkiem i rambutany
Pamiętać należy, że upał nad wodą znosi się już inaczej. Po 4 dniach przyzwyczaja się człowiek z Europy do tego, że pot mu z czoła spływa i zamiast kremu na słońce, co to zdradliwe bywa to słońce, musi wkładać ten z Europu czapkę z daszkiem! Bo krem na czole się nie utrzymuje! A kiedy jedzie te 7 godzin samochodem i widzi za oknem na straganie przy drodze rambutany, krzyczy: „Stop” i kierowca się zatrzyma. Bo kierowca wie, że ten czy ta w czapce, nie ma tego w domu.

Prom-ocja?!
Jest jeden, dwa w porywach na tydzień. Czekasz i płyniesz. Wiesz, że będzie prawie 12 godzin. Na promie, kiedy już wiesz jak to wygląda, kombinujesz jak się tu wyspać, kiedy nie masz kajuty, ale też tak, żeby i plecak wygodnie schować i miękko było i najlepiej to żeby jeszcze obok nikt nie usiadł. Zagadujesz majtka, co to w obsłudze pracuje, a on widząc, że powtarzasz niemiecki, dopytuje jak jest po angielsku materac, pływać i statek. I masz materac, masz poduszkę i jeszcze kogoś kto zawsze czujnym okiem spojrzy i się zatroszczy.

Skuterowcy to my!
I dopływasz do lądu, widzisz że się zapowiada ciekawa wycieczka, wynajmujesz skuter. Bo tak najwygodniej i cool. I zasuwasz tym skuterem, a lokalni ludzie się uśmiechają! Każdy jeden! Naprawdę! Machają do Ciebie. Zatrzymują, zapytują skąd, po co i czy się podoba. Machają rękami, stajesz i ładują Ci w reklamówce owoce. Za darmo, bo mają sporo, a Ty się szeroko uśmiechasz, bo masz reklamówę rambutanów prosto z ogrodu! Albo innych, których nazwy już nie pamiętasz.:D

Ciemną nocą w autobusie
Dojeżdżasz jakąś ciemną nocą do miasteczka. W autobusie, który jeszcze 3 godziny temu miał nie jechać, jak to przekonywali lokalsi. W autobusie 5 osób na krzyż, a kierowca pyta gdzie śpisz, bo chce Cię pod próg dowieźć, tak jak panią, która właśnie wysiadła pod domem z kilkoma workami czegoś. [09/08/2016, Edit: dziś sobie przypomniałam, że ryżu!]

Raju przybywam!
Potem płyniesz na wyspy, rajskie i piękne, ale pada. Nie wygrasz z pogodą, trzeba było lepszy sezon wybrać, ale…dopływasz i chociaż pada, poznajesz przemiłych ludzi, dostajesz śniadanie, pyszną kawę i nawet kark od krzywego spania na promie już nie boli. Płyniesz nurkować, bo przecież nie będziesz leżeć na plaży. Kręcisz filmy, zachwycasz się, jest super. Ryby, płaszczki, turkus wody, ciepłe słońce i pyszna rybka…

Rybka, zachód, chłodny płyn i ognisko
Wracasz na obiad, a tam ryba taka, że najeść się nie możesz. Taka pyszna! Wychodzisz z kantyny i myślisz o kolacji, i już Ci pracują ślinianki. Po południu odpoczywasz, na tarasie, wiatr powiewa, jest przyjemnie w zadaszonym miejscu, masz zachód słońca jakich mało w domu, zimny napój w dłoni i plany na następne dni. I przychodzi ktoś z obsługi i zaprasza Cię na ognisko, bo akurat robią, a Ty siedzisz niedaleko i to jest wystarczający powód. I przekonujesz się, że standardowo na gitarę lubią to samo grać.

Tego w domu nie ma!
I są te soki świeżo wyciskane, avocado na wyciągnięcie ręki, i to takie smakowite! Czy o rybach już pisałam? Mnóstwo pysznych!
Chcesz chłodu to jedziesz w rejon górzysty, chcesz wulkanu, zjeżdżasz w lewo.
Chcesz jeziora, to jedziesz dalej.
Chcesz piasek, możesz wybrać kolor! Biały albo czarny> Proszę bardzo!
Chcesz zobaczyć tarcjusze? Też tutaj!

I można by tak do upadłego. Pamiętajcie – Indonezja to nie tylko Bali! ;)

Autor: Ewa

Humanistka z wykształcenia, pracownik branży lotniczej, pasjonująca się relacjami międzyludzkimi, poznawaniem nowych kultur, islamem i fotografią. Co jakiś czas pakuje plecak i jedzie tam, dokąd ciągnie ją serce. Kiedyś dostała propozycję dołączenia do ekipy koleżanek wybierających się do Ameryki Południowej i to wystarczyło, by złapała bakcyla podróżowania. Lubi być blisko ludzi i ich życia. Współtwórczyni tego bloga.

Udostępnij ten post na:

4 komentarze

  1. Przekonuję się z każdym takim inspirującym wpisem, że Azja jest niezwykła i tyle jej odcieni. Nawet mimo zmienności pogody poza sezonem, widzę, że warto, bo zawsze coś za coś. Niższe ceny, mniej turystów, a ludzie nadal bardzo przyjaźni. Opisy świetne, prawdziwa reklama Indonezji :)

    Napisz odpowiedź
  2. Miło mi spotkać wielbicielkę Indonezji, bo sam nim też jestem . Jeździmy grupą , więc siłą rzeczy bezpośredni kontakt z lokalesami nie jest częsty, ale i tak nam się podoba. W Indonezji odwiedziliśmy Sulawesi , Bali i Flores , w tym roku planuję południowe Sulawesi ( Tana Toraja) i skok na Moluki . Im dalej tym ciekawiej :) pozdrawiam
    bm

    Napisz odpowiedź

Zostaw odpowiedź