Galeria nr 13: Khajuraho – Kamasutra wykuta w kamieniu
Wyrafinowana pornografia? Poszczególne etapy erotycznego wtajemniczenia dla młodych mnichów? Podręcznik praktyk rytualnego seksu tantrycznego? A może po prostu życie codzienne we wczesnośrednowiecznych Indiach? Teorii jest wiele. Dzisiaj nie wiadomo jednak w 100%, dlaczego akurat takie rzeźby...
Galeria nr 12: Lumbini – miasto przemysłu świątynnego
Tam narodził się Budda – czyżby był w takim razie Nepalczykiem? To chyba dobrze, bo Nepalczycy zauroczyli nas swoim ciepłem, życzliwością i nieustającą dumą ze swojego kraju. Do Lumbini dojechaliśmy – jak zwykle – rozlatującym się autobusem, w który wsiedliśmy bladym świtem w...
Trekkingu dzień ostatni: ja tu jeszcze wrócę!
Rano godzinka podejścia na Poon Hill, w ciemnościach, przed wschodem słońca. Potem śniadanie trekkera (duże, kaloryczne i całkiem smaczne), strasznie strome zejście do Birethanti i permanentne poczucie absolutnej krzywdy, że trekking się już kończy… W ciągu dnia towarzyszyły nam: kwitnące...
Szósty dzień trekkingu: zauroczeni rododendronami
Tego dnia czekało nas 1700 m w górę, z ciężkim plecakiem i w słońcu, dlatego wstaliśmy o świcie i żwawo ruszyliśmy przed siebie. Chcieliśmy tego dnia dotrzeć do Gorepani, wioski znajdującej się na 2800 m n.p.m, skąd już tylko kolejne 300 m żeby obejrzeć wschód słońca z Poon Hill. Trasa kojarzy mi...
Piąty dzień trekkingu: gorące źródła
Wyruszyliśmy z Kalopani wczesnym porankiem, po drodze trafiając na… korek na szlaku: kilkanaście osiołków zablokowało trasę, którą właśnie jechał traktor wiozący na przyczepie kilkunastu pielgrzymów. Scena iście absurdalna, bo przecież byliśmy w Himalajach! Trasa tego dnia zrobiła się mocno...
Czwarty dzień trekkingu: górska rutyna
Pobudka o szóstej. Musli z mlekiem od… no, ktoś wie, jak się nazywa samica jaka? Cztery godziny doliną Kali Gandaki. Dal bhat na obiad w Larjungu. I czekolada! Kolejne dwie godziny – wliczając w to spontaniczny piknik – do Lete (trochę bez sensu…). Jedna czy dwie...
Trzeci dzień trekkingu: wietrzna dolina
Z Kagbeni szybko dotarliśmy do Jomsom, gdzie jest maleńkie lotnisko. Tutaj też przylecieliśmy z Pokhary rozpoczynając nasz trek. Dwie części tego liczącego kilkaset osób miasta, czyli Old Jomsom i New Jomsom dzieliła rzeka Kali Gandaki. Upał, kurz. Przepiękne widoki masywów górskich. Małe...
Drugi dzień trekkingu: droga do sanktuarium
Muktinath to jedno z głównych miejsc pielgrzymek w Nepalu, i to od prawie 3 tysięcy lat. Słowo mukti oznacza mniej-więcej wyzwolenie z kręgu narodzin i śmierci – co generalnie jest religijną obsesją zarówno wyznawców hinduizmu (spalenie karmy), jak i buddystów (nirvana). Ja również osiągałem...
Pierwszy dzień trekkingu: w górę Kali Gandaki
Siedem dni w Himalajach. Dla mnie – jako, że góry uwielbiam pod każdą postacią – trekking był najciekawszą częścią całej wyprawy do Indii i Nepalu. Częścią, którą najlepiej wspominam. To był równiez tydzień, który kompletnie i z różnych powodów odbiegał od całej wyprawy. Dlatego...






